[VIDEO] Polską matkę wyrzuca z sądu holenderska straż! Traktują ją jak osobę niższej kategorii mimo że upomina się o 3 własnych dzieci! Patroiot24.net zapowiada oprotestowanie tej dyskryminacji w Ambasdzie Holandii w Warszawie!
Nasza kamera zarejestrowała jak nie holenderska policja wyrzuca z sądu pobitego dziennikarza Patriot24.net domagającego się ukarania psychopatycznego Holendra więziącego trójkę polskich dzieci. Zarejestrowaliśmu też jak szefowa ochrony Sądu wyrzuca sprzed budynku polską matkę!
- Składamy w Ambasadzie Holandii w Warszawie oficjalny protest przeciwko zachowaniu się holenderskiej Policji w sądzie w miejscowości Hertogenbosch. Oraz przeciwho bezczelnej postawie szefowej ochrony która upodliła Beatę Olejnik starającą się o przywrócenie jej kontaktu z dziećmi - zapowiedział dziś Robert Rewiński Redaktor Naczelny Patriot24.net
Przypomnijmy że do brutalnego ataku Holendra o nazwisku Kees Bedeschi doszło w piątek na terenie sądu w mieście Hertogenbosch. Nasz dziennikarz został kilkukrotny uderzony pięścią w brzuch przez psychopatę, który więzi trójkę polskich dzieci. Pisaliśmy o tym w piątek w artykule
a wszystkie reportaże na temat szaleńczo obłędnych działań Holendra, o który od którego odeszła Beata Olejnik z powodu narkotyków i alkoholu znajdziesz pod linkiem
W piątek ok. godz. 13, tuż po pobiciu, holenderska policja udzieliła pomocy naszemu dziennikarzowi. Agresywnemu Holendrowi i jego adokatce odebrała telefon, bo oboje ukradli go naszemu dziennikarzowi. Oboje zniszczyli nowy, wart 2800 zł aparat.
Jednak holenderscy policjanci, zamiast dopaść agresywnego Holendra, w dalszej części zaczęli czepiać się naszego dziennikarza. Zarejestrowalismy to na filmie, który publikujemy wraz z niniejszym tekstem.
Policjanci odmówili przyjęcia od naszego dziennikarza zgłoszenia popełnienia przestępstwa tylko kazali mu pójść na komendę. Ale tam się okazało, że dopiero w środę może złożyć zawiadomienie bo w Holandii na złożenie zawiadomienie o poboiu trzeba się umówić kilka dni wcześniej!
Policjanci wewnątrz budynku sądu zamiast zabezpieczyć obraz z kamer dokumetujący pobicie, zaczęli wyrzucać naszego dziennikarza na zewnątrz obiektu. Zakazując mu wykonywania jego dziennikarskich obowiązków!
Kiedy nasz dziennikarz wraz z polską matką Beatą Olejnik znalazł się przed budynkiem sądu by przeprowadzić z nią wywiad na temat przebiegu rozprawy, zostali oboje zaatakowani z kolei przez ochronę tego sądu! Nasza kamera zarejestrowała jak ochroniarze wyrzucają ich sprzed budynku. Azefowa ochrony wymachując palcem wypowiada słowa "Out" co znaczy w tym kontekście znaczy "Wynocha"
Holenderscy policjanci i ochroniarze zaczynają zachowywać się tak jak agresywni niemieccy policjanci. Bo ci w Saarbrucken wypłynęli naszego redaktora i nakazali słowami "Raus" odsunięcie się od budynku sądu, gdzie polska rodzina, jak się potem okazało, skutecznie wraz z ekipą Krzysztofa Rutkowskiego odzyskała swojego synka zabranego przez Jugendamt. Pisaliśmy o tym w artykułach:
- Unia Europejska z frazesami na ustach o Wolności, Równości i Tolerancji w praktyce stosuje faszystowskie metody cenzury i usuwania Polaków od publicznych instytucji - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net
- Polskie matki są traktowane jak obywatelki gorszej w kategorii, którymi można pomiatać, którymi można zabierać dzieci i przekazywać oszalałym z nienawiści byłem partnerom. By tymi dziećmi mścili się na polskich kobietach - dodaje Robert Rewiński
Przypomnijmy że podobne Szaleństwo ma obecnie miejsce w niemieckim mieście Langenfeld, gdzie nienawistny ojciec Niemiec uprowadził i więzi przed Polską matką polskiego chłopca. Dziś sąd w Langenfeld ma zdecydować czy uznę racje matki czy postawi na kłamstwa oszustwa i manipulacje jakimi posłużył się ojciec w sądzie
Natomiast podobne szaleństwa opisywaliśmy już w innych ktajach m.in. we Włoszech. Skutkiem ich jest niemal obłąkanie dzieci wychowywanych w ukryciu przez nienawistnego ojca. Seria reportaży dokumentujących te koszmary można znaleźć pod linkami
Wszelkie nowe informacje na temat agresywnych zachowań europejskich urzędników względem Polek będziemy przekazywać na bieżąco również poprzez naszego Facebooka i naszą stacje Telewizja.Patriot24.net
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.