Prezentujemy postanowienie wraz z uzasadnieniem, jakie sędzia Marcin Ilków ogłosił dziś w Sądzie rejonowym w Strzelcach Opolskich. Stanął na straży konstytucyjnego prawa własności sprzeciwiając się niebywałemu roszczeniu.
Sędzia Marcin Ilków odrzucił wszystkie wnioski, jakie pełnomocnik Ergo - Pack próbował dołączyć do akt zamkniętej już przecież 30 maja 2017 roku sprawy. Sędzia nie zgodził się na ponowne otwarcie przewodu sądowego, co było dziś pierwszą klęską adwokata Jacka Konowalczuka.
Drugą porażką tego adwokata było dziś postanowienie jakie około godziny 9. rano odczytał sędzia Marcin Ilków zezwalając portalowi Patriot24.net na swobodne sfilmowanie zarówno postanowienia jak i ustnego uzasadnienia.
- Sąd postanowił w całości oddalić powództwo i obciążyć stronę powodową kosztami sądowymi - ogłosił zdecydowanie sędzia Marcin Ilków.
Sędzia zdecydował, że Firma Ergo - Pack Tomasza Dygi i jego ojca Jana Dygi nie będzie wcinać się z budową wodociągu w ziemię sąsiadującego ZAMPAPU i terenów Gminy Krapkowice. Sędzia Marcin Ilków uznał, że Ergo - Pack ma swoją własną drogę gruntową o nawie ulica Wierzbowa i może bez kolizji z innymi właścicielami tamtędy doprowadzić sobie wodociąg ciągnąc go od ulicy Opolskiej.
Dodatkowo uznał, że adwokat Jacek Konowalczuk błędnie odczytał księgi wieczyste, bo podstawowej informacji nawet nie trzeba było czytać wewnątrz tylko na okładce, bo tam była a adwokat tego nie zauważył.
- Jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani tym co postanowił sędzia Marcin Ilków. Sprawiedliwości stało się zadość - mówił po wyjściu z sali prezes ZAMPAPU Marek Tomaszewski.
Opinii Jana Dygi ani mecenasa Jacka Konowalczuka nie udało nam się poznać, bo natychmiast uciekli z sądu. Co zarejestrowały nasze kamery.
Jeszcze wczoraj nie było wiadomo jak zakończy się ten głęboko niesprawiedliwy proces z punktu widzenia zarówno roszczenia Ergo - Packu jak i dotychczasowych zwycięstw Tomasza Dygi i Jana Dygi w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Opolskich.
- Sędzia Marcin Ilków dziś stanął na straży sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej. Odważnie stanął w obronie konstytucyjnego prawa własności i nienaruszalności tego prawa w zetknięciu z chciwym biznesem - komentuje Robert Rewiński, redaktor naczelny Patriot24.net, który dziś był na ogłoszeniu tego postanowienia w Strzelcach Opolskich.
- Odważna i bezkompromisowa postawa sędziego Marcina Ilków jest dziś wzorem do naśladowania przez młodych sędziów, którzy chcą pracować na rzecz dobrej zmiany w Polsce - dodaje Robert Rewiński.
Postanowienie skomentował również dziś Krzysztof Rutkowski, który nagłośnił całą sprawę podczas konferencji prasowej w opolskim hotelu Mercure. Zapis tej konferencji można odnaleźć na naszym kanale telewizyjnym Patriot24.TV pod linkiem:
- Fakty i argumenty zostały sprawiedliwie ocenione przez sędziego Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich. Zwyciężyła prawda, zwyciężyła sprawiedliwość co jest najważniejszym sensem pracy dobrze wykształconych sędziów w Polsce - przekazał dziś Krzysztof Rutkowski.
Przypomnijmy, że Ergo - Pack przegrał już procesy z Sanepidem i Państwową Strażą Pożarną. Na podstawie tych prawomocnych orzeczeń Ergo - Pack uporczywie domagający się przyłączenia wody przez inne instytucje a nie przez samych siebie, ma być z powodu braku tej wody zamknięty przez Sanepid i Straż Pożarną w dniu 30 czerwca 2017 roku. To niezwykle rzadkie zjawisko w Polskim biznesie będziemy relacjonować w formie wideo i upublicznimy na Patriot24.net oraz Patriot24.TV
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.